Tradycyjnie już co roku przedstawiciele zakładów i firm zrzeszonych w Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców w Stalowej Woli gromadzą się na wieczerzy wigilijnej. Składają sobie życzenia, ale jest to też okazja do rozmów, wymiany doświadczeń, a także do spotkania z władzami samorządowymi.
Jak zaznacza Antoni Kłosowski, starszy Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców w Stalowej Woli, najważniejsze dla przedsiębiorców jest zdrowie i wytrwałość, i tego sobie życzyli. Ale też bardzo istotne są zmówienia, bo jak te są, to przychodzą finanse, a za tym idą zatrudnienia. Jak dodaje przedsiębiorcy nie zwalniają pracowników, w tym roku nie było redukcji etatów, ale nowe zatrudnienia. – Obecnie brakuje rąk do pracy, szczególnie fachowców, niektóre zawody się wykruszają, cześć osób wyjeżdża za granicę. Dlatego musimy sobie dawać radę, szkolimy pracowników, przygotowujemy nowe kadry, u nas zdobywają pierwsze szlify, pierwsze uprawnienia. Ci sprytniejsi zakładają swoje firmy, a niektórzy wyjeżdżają – mówi.
W cechu jest zrzeszonych ponad 170 zakładów, które działają na terenie powiatu stalowowolskiego i niżańskiego. Są to przeważnie firmy rodzinne, nieraz jedno, dwuosobowe, ale też duże zakłady, w których pracuje po 500 osób.
A czy był to dobry rok dla przedsiębiorców? – Na pewno nikt nam nie pomógł, musimy sobie sami dawać radę. Układ polityczny nas nie interesuje, jesteśmy apolityczni. Każdy sam prywatnie musi dbać o zlecenia, nie ma jakiegoś stowarzyszenia, które by pomagało rzemieślnikom – stwierdza starszy cechu.
Wigilię, występem artystycznym uświetnił Chór Lasowiacy oraz kwartet smyczkowy.
Joanna Piechuta




Facebook
RSS