W sobotnie przedpołudnie strażacy zostali wezwani do pożaru domu jednorodzinnego w Przędzelu-Borowinie. Przybyła na miejsce jednostka wezwała następne. W sumie dom ratowało osiem zastępów straży ochotniczej i jeden z PSP w Nisku. Z czasem na miejsce przyjeżdżały inne służby. Na dwie godziny został wstrzymany ruch pociągów na trasie Nisko – Przeworsk.
Alarm został wszczęty o godz. 10.30. Palił się dom stojący na uboczu wsi, w bezpośrednim sąsiedztwie torów kolejowych. Gdy pierwsi strażacy przybyli na miejsce, dom był cały w dymie, a przed nim stał bezradny mężczyzna. Nie miał szans na jakąkolwiek walkę z żywiołem, ale poinformował strażaków, że we wnętrzu jest starsza kobieta. Wtedy rozpoczęła się walka nie tylko z ogniem, ale i z czasem. Stąd wezwania o pomoc do wszystkich okolicznych jednostek. Za strażakami jechały karetki pogotowia ratunkowego i energetycznego, policyjny radiowóz oraz samochód Straży Ochrony Kolei. Sokiści zostali wezwani, bo płonący dom stał tuż obok torów. Wkrótce okazało się, że byli bardzo przydatni.
Strażacy zdusili języki ognia i w aparatach powietrznych weszli do wnętrza domu. W jednym z pomieszczeń znaleźli nieprzytomną kobietę. Prawdopodobnie dawała jeszcze znaki życia. Zmarła wkrótce po wyniesieniu jej na zewnątrz. Miała 67 lat; prawdopodobnie mieszkała samotnie. Ciało obejrzał biegły sądowy, a miejsce pożaru prokurator i policyjni technicy. Wstępnie przyjęto, że lokatorka domu zmarła wskutek zaczadzenia. Skąd wziął się ogień w domu? Na razie nie wiadomo.
Strażacy prowadzili walkę z ogniem „zza torów”. Ich węże stanowiły oczywistą zagrodę dla pociągów. I wkrótce po rozpoczęciu akcji gaśniczej nadjechał skład towarowy, potem inne z drugiej strony. Pociągi zostały zatrzymane w bezpiecznej odległości. Przerwa w kursowaniu trwała blisko 2. godziny.
Marcin Swobodny
Fot. OSP Kopki



Facebook
RSS