wydarzenia

Prokurator nie odpuszcza Misiewiczowi

Prokurator nie odpuszcza Misiewiczowi

Prokurator prowadzący śledztwo ws. tzw. afery Misiewicza, chce powrotu za kraty głównego jej bohatera. Pismo ze skargą na zwolnienie z aresztu b. rzecznika MON wpłynęło do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zaraz po zwolnieniu Misiewicza. W środę sąd podejmie decyzję.

Bartłomiej Misiewicz został zatrzymany przez CBA pod koniec stycznia br. Śledczy zarzucili mu powoływanie się na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczenie w załatwianiu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej. Ta korzyść została wyliczona na 90 tys. zł. Do tego doszedł drugi zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej. PGZ miała przez działania Misiewicza stracić blisko 0,5 mln. zł. W sumie grozi mu kara do 8 lat więzienia. Po zatrzymaniu SO w Tarnobrzegu tymczasowo aresztował Misiewicza na 3 miesiące, a po upływie tego czasu przedłużył izolację o dwa następne miesiące. Odmieniony Misiewicz opuścił areszt w Tarnowie 27 czerwca. Dzień wcześniej jego ojciec wpłacił 100 tys. zł kaucji.

Śledczy byli wyraźnie zaskoczeni takim rozwojem sytuacji i domagają się powrotu Misiewicza do aresztu. – Naszym zdaniem nadal istniała potrzeba prawidłowego zabezpieczenia toku postępowania z uwagi na obawę matactwa oraz grożącą surową karę. Dlatego argumentowaliśmy, że tylko ten izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania jest w stanie prawidłowo zabezpieczyć dalszy tok postępowania – mówił dla WP prokurator Andrzej Dubiel z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Stołeczny Sąd Apelacyjny wyznaczył posiedzenie w tej sprawie na 7 bm. Bartłomiej Misiewicz nie zaszył się w głuszy po zwolnieniu, a wręcz zaczął wracać do roli celebryty, co wcale mu nie pomoże. W areszcie schudł prawie 25 kg, dużo pali i nie unika dziennikarzy. W telewizyjnej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim stwierdził, że gdyby miał cofnąć czas „skupiłby się na kończeniu studiów za granicą”. Być może te wyjazdowe marzenia b. rzecznika MON zapaliły czerwoną lampkę u prokuratorów. Po opuszczeniu aresztu 29-latek zamieścił w Internecie tweeta zapewniając o swojej niewinności i prosił dziennikarzy, by podawali pełne jego nazwisko: „Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz, a nie Bartłomiej M.”. W środowych newsach będzie więc pełne jego nazwisko.

Marcin  Swobodny

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej w wydarzenia

Zrób badanie .Chroń siebie i rodzinę.

rni24.eu2 listopada 2021

Gmina Jeżowe liderem w zakresie szybkości realizacji spisu!

rni24.eu29 października 2021

Pamiętają o zmarłych Radnych i Honorowych Obywatelach gminy

rni24.eu29 października 2021

Patryk Stosz kolejne dwa lata w Voster ATS Team

rni24.eu29 października 2021

Powstanie ścieżka rowerowa w ciągu drogi Rudnik nad Sanem – Groble

rni24.eu29 października 2021

Podziękowanie dla niżańskich funkcjonariuszy

rni24.eu27 października 2021

Seniorze nie daj się oszukać! Spotkanie z policjantami w klubie seniora

rni24.eu27 października 2021

Śmiertelne potrącenie pieszego w Nisku

rni24.eu25 października 2021

Zakończyła się kwalifikacja wojskowa w Powiecie Niżańskim

rni24.eu25 października 2021