Po przeszło sześciu latach przerwy, na ścianie budynku przy rynku w Krzeszowie, znów jest tablica z napisem „Policja”. Tablica zniknęła, gdy szefostwo resortu spraw wewnętrznych w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców kumulowało mundurowe siły w komendach powiatowych. Wróciła, gdy nowe szefostwo tego samego ministerstwa doszło do wniosku, że jednak policjanci w terenie są bardziej mobilni, niż za biurkami komend powiatowych. Ot, polska przewrotność.
Takiej gali w Krzeszowie już dawno nie było. Przyjechała wojewoda Ewa Leniart, służbowo przybył komendant wojewódzki Policji insp. Henryk Moskwa, a samorząd wojewódzki reprezentował wicemarszałek Piotr Pilch. Był też reprezentowany parlament i samorządy niższych szczebli. Niebeskich mundurów oczywiście było najwięcej. A wszystko za przyczyną niewielkiego lokalu z adresem Rynek 3. W nim od poniedziałku jest Posterunek Policji w Krzeszowie. Finansowe koszty powrotu policjantów do Krzeszowa były niewielkie. Ba, zaryzykujemy stwierdzenie, że najniższe w kraju. Na remont gmina wydała 50 tys. zł. Komenda Wojewódzka dała wyposażenie. Budynek jest własnością gminy, w użyczeniu policji.
– Reaktywacja posterunku to wyraz troski o bezpieczeństwo i dobro mieszkających tu ludzi – podkreślił insp. Henryk Moskwa. Dodał też, że nie byłoby dzisiaj w Krzeszowie posterunku, gdyby nie zabiegi i upór wójta Stanisława Nowakowskiego. Samorząd gminy przeprowadził konsultacje społeczne, zlecił stosowne analizy i z takim „gotowcem” wystąpił do Komendy Wojewódzkiej. Nie było innego wyjścia, jak skierować policjantów do gminy śliwkami słynącej. W gminie tej mieszka 4,3 tys. ludzi. Nad ich bezpieczeństwem do tej pory czuwało dwóch policjantów prezencji z Rudnika n. Sanem. Teraz jest ich pięciu, a dowodzi nimi asp. szt. Rafał Szewczyk.
Posterunek w Krzeszowie, jak kilkaset innych w Polsce, padł ofiarą reorganizacji Policji za rządów PO-PSL. W 2008 r. ktoś uznał, że małe posterunki i najmniejsze komisariaty są niewydolne. W wyliczeniach podawano, że aby posterunek był otwarty całą dobę, obsada etatowa musi być co najmniej w wymiarze 5,1 etatu. Gdyby chciał wystawić patrol 2-osobowy, ta obsada musiałaby wzrosnąć do 10. etatów. Ponadto spadała przestępczość, policja miała lepsze systemy komunikacji, a poza tym telefony alarmowe 997 i 112 odbierane były tylko w komendach miejskich i powiatowych. Reforma miała też doprowadzić do równego obciążenia policjantów, bo ci z komend powiatowych skarżyli się, że uganiają się za przestępcami, a ci ze wsi śpią za biurkami. Ówczesny rzecznik policji wojewódzkiej w Rzeszowie powiedział znamienne słowa, że „trzy etaty w posterunku, to budka z napisem Policja”. I stało się. Z 820 posterunków Policji w Polsce w 2009 r., do 2014 r. dotrwało 430. Na Podkarpaciu zlikwidowanych zostało 39. Teraz trwa przywracanie poprzedniej struktury. Posterunek Policji w Krzeszowie, który podlega Komisariatowi Policji w Rudniku n. Sanem jest dwunastym reaktywowanym na Podkarpaciu.
Marcin Swobodny





Facebook
RSS