wydarzenia

No to żeśmy Go pochowali

No to żeśmy Go pochowali

No i nie ma księdza Mariana. Nie ma tu. Nie wyjdzie z kościoła i do biblioteki zmierzy. Poszedł sobie w inną przestrzeń. Odprowadzony setkami klepiących w trumnę. Tysiącami klękających. Kiedyś w Nisku przyszło mu do głowy wydawać „Dokąd idziesz?”. No właśnie. A myśmy zostali…

Urodzony na dzisiejszym i dawnym Podkarpaciu studia zrobił w Przemyślu. Również licencjat z pedagogiki na KUL. I przyszła praca. Surowa, bo proboszczem się nie „jest z dopadku”, jak to mówią na południu województwa. Probostwa miał niełatwe. Dajmy na to Nisko. Wcześniej zaś tarnobrzeska Wielowieś. Tu i tam przyszedł jako ktoś inny. Inny w tego zupełnym słowa znaczeniu. Przyszedł i powiedział. A miał dar mówienia nawet do głuchych na słowo. Jak ktoś mówił o Nisku w latach 90., to zaczynał od Balickiego. Trafił się ksiądz, co pisząc do parafian „śpiewał Bogu”. Wydawał rymy, tomy i zwykłe wierszydła. Wszystkie na chwałę. Wiadomo Kogo. Był opiekunem diecezjalnym środowisk twórczych. Makabryczna funkcja, bo środowiska wspomniane robią sobie wszystko naprzeciw. A Balicki sprostał. Może dzięki temu, że Boga czcił nie tylko duszą, ale i słowem drukowanym, a i przestrogą Mu się zdarzało. Zamykały się nasze waśnie i drobnostki gdy się słyszało: „Chciałbym ci Boga dać w słowie/ szeptanym w bólu pacierza/ w uśmiechu oczu/ wpatrzonych w niebo/ bez nadętych przemówień”. Czy coś więcej?

Ks. Marian Balicki odszedł w 42. roku posługi kapłańskiej. Długo by opowiadać, czym sobie kupił przyjaźń Wielowsi, niżan z parafii od Św. Józefa w Nisku i na koniec blokowiska skupionego wokół drewnianego kościółka w Stalowej Woli. Tego drewnianego, co go Niemcy nawet bali się spalić. A strażacy wzięli w ochronę. Tu prawie cudu dokonał. A bo zbudował nowy kościół. W kilka lat! Bo jak mówił, ambona to nie wszystko. „Trzeba wyjść do ludzi i normalnie rozmawiać” – jedne z ostatnich słów poety, a raczej najpiękniejsze z zapisanych kiedykolwiek: „Na obolałych ramionach/ niosę krzyż powołania/ czasem pytają przechodnie/ skąd czerpiesz moc/ i radość/ odpowiadam z uśmiechem/ chodź”.

On zawsze odpowiadał z uśmiechem… I szedł.
klo (1)

klo (4)

klo (5)

klo (6)

klo (7)

klo (8)

klo (9)

klo (10)

klo (11)

Marcin Swobodny

2 komentarze

Komentarze

  1. Nizanka

    10 marca 2019 at 16:41

    To prawda Tak go pamietam z dziecinstwa zawsze gdzies pedzil w okolicach kosciola sw Jozefa wesoly, usmiechniety , zyczliwy pamietam jego pogodna twarz bila od niego radosc I takie swiatlo mial serce otwarte dla ludzi.

  2. Ola

    11 marca 2019 at 13:06

    To prawda, to był ksiądz z powołania.

Zostaw komentarz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wydarzenia

Więcej w wydarzenia

Wznowione bezpłatne badania mammograficzne w Harasiukach

rni24.eu3 lipca 2020

Dodatkowe 115 000 zł na zakup sprzętu dla uczniów

rni24.eu3 lipca 2020

W Zarzeczu się dzieje…. Z Fundacją PZU po lekcjach

rni24.eu3 lipca 2020

Budowa sieci kanalizacyjnej w Nowosielcu – etap IV

rni24.eu3 lipca 2020

Samochód ciężarowy uderzył busa

rni24.eu2 lipca 2020

Pijany rowerzysta wjechał pod koła BMW

rni24.eu2 lipca 2020

Ośrodek ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży w Nisku

rni24.eu2 lipca 2020

Tragiczny wypadek na ul.Słonecznej w Nisku

rni24.eu2 lipca 2020

Nowy obiekt rekreacyjny w Domostawie

rni24.eu2 lipca 2020