Trudno tu mówić o tragicznym wypadku. Jeżeli już o przypadku tragedii w koszarach, bo śmierć jest zawsze tragedią. W nocy z piątku na sobotę w budynku mieszkalnym przyległym do poligonu w Nowej Dębie zmarł żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci, ale raczej nie przyczyniły się do niej tzw. osoby trzecie.
41-latek w WOT służył od trzech lat. Był żołnierzem zawodowym. Służył w 3. Podkarpackiej Brygadzie WOT, wcześniej w Batalionie Lekkiej Piechoty w Chełmie. Pochodził z Rzeszowa. W sobotę miał uczestniczyć w rutynowych zajęciach poligonowych. Nie przyszedł na zbiórkę i koledzy weszli do jego pokoju. Nie dawał oznak życia. Wezwano karetkę pogotowia, ale lekarz nie mógł wiele zdziałać. Na miejsce przyjechał zaraz prokurator, co jest rutynowym postępowaniem. Do ustalenia przyczyny śmierci przyczyni się zarządzona sekcja zwłok. Starszy szeregowy zostawił żonę i dziecko. Rodzina została otoczona opieką.
To drugi podobny przypadek na poligonie w Nowej Dębie. Jesienią ub. roku w podobnych okolicznościach zmarł 27-letni żołnierz WOT z jednostki w Jarosławiu.
Marcin Swobodny




Facebook
RSS