Już po raz dwudziesty w Rudniku nad Sanem przez cały weekend świętowano “Wiklinę”. Targi wyrobów plecionych z wikliny odbywają się corocznie od 2000 roku.
Kosze, koszyki, koszyczki, otwierane i piknikowe, wyściełane, tradycyjne i w przeróżnych kształtach, we wszystkich kolorach tęczy i ich mieszankach… A to tylko opis jednego rodzaju produktu wyplatanego z wikliny. Na targach było ich znacznie więcej – krzesła, fotele bujane, taborety, stoliki różnego rodzaju, stojaki, gazetowniki, ozdoby (przede wszystkim wielkie kolorowe plecione kule), pojemniki, wózeczki i kołyski dla lalek… Ogromny wybór był też dla miłośników kwiatów doniczkowych, zarówno w domu, jak i w ogrodzie. Można było zakupić stojaki na doniczki w postaci traktora czy małego trzykołowego dziecięcego rowerka. Były tradycyjne pojedyncze wysokie stojaki, ale też piękne kilkuelementowe oplecione slalomem wikliną niczym wężem. Nie bez powodu Rudnik nazywa się wiklinową stolicą Polski.
Ale targi wikliny już dawno przestały być jedynie targami. Każdego, kto w sobotę czy niedzielę przybył do pięknej miejscowości nad Rudną czekały liczne atrakcje. Był turniej siatkówki plażowej, rajd rowerowy, parada motocyklowa, pokaz wyplatania z wikliny, degustacje potraw z wielkiego kotła na wiklinie, park rozrywki dla dzieci. Do tego na specjalnie przygotowanej scenie liczne występy, koncerty, a także4 pokaz mody – rzecz jasna z wikliny. W niedzielê na kilka godzin otworzy³o swe podwoje dla wszystkich chêtnych Centrum Wikliniarstwa.
A w trakcie imprezy prowadzono zbiórkę charytatywną na budowę obelisku ku czci rudniczan poległych podczas I wojny światowej.
Agata Linek




Facebook
RSS