Zimą dochodzi do zatruć czadem wydobywającym się z piecyka gazowego w łazience. Takim zdarzeniom można zapobiec instalując czujniki. Te urządzenia wzięła pod lupę Inspekcja Handlowa. Okazuje się, że wiele nie spełnia wymogów.
Jak podaje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od grudnia 2016 r. do grudnia 2017 r. Inspekcja Handlowa kontrolowała przedsiębiorców z różnych województw, mających w swojej ofercie detektory tlenku węgla. Skontrolowano 104 modele czujników, to jest ponad połowę dostępnych na polskim rynku. Zakwestionowanych zostało 41 modeli.
Jak czytamy w informacji prasowej, 21 modeli czujników przeszło badania w specjalistycznych laboratoriach. Urządzenia sprawdzane były czy przy konkretnym stężeniu CO (30 ppm, 50 ppm, 100 ppm, 300 ppm) alarm uruchamia się w odpowiednim czasie. W siedmiu alarm nie działał tak, jak powinien, czyli nie włączał się w ogóle, albo tez zbyt późno lub zbyt wcześnie.
Ponadto najwięcej nieprawidłowości dotyczyło oznakowania i instrukcji użytkowania. Brakowało w nich m.in. ostrzeżeń, że czujnik musi instalować fachowiec.
Z danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej, wynika, że w poprzednim sezonie grzewczym (od 1 października 2016 do 31 marca 2017 r.) tlenek węgla zabił 61 osób, a w obecnym (od 1 października 2017 r. do 28 stycznia 2018 r.) 41 osób.
Pamiętaj także, że:
UOKiK ostrzega, że czujnik nie zastąpi prawidłowej instalacji i konserwacji piecyków. Konieczne są okresowe przeglądy, konserwacja oraz naprawy przewodów kominowych. Ponadto nie można
zatykać otworów wentylacyjnych ani zaklejać okien w pomieszczeniach, w których są urządzenia mogące emitować tlenek węgla. Należy też regularne wietrzyć pomieszczenia.
Joanna Piechuta



Facebook
RSS