To miał być przełom w samorządowym przekazie. Radni miejscy Niska mieli już nie podnosić rąk przy głosowaniach, tylko dotykać odpowiednich klawiszy. Technika za grube tysiące miała uczynić posiedzenia gremiów samorządowych jeszcze bardziej przejrzystymi. I tak będzie, ale druga – a pierwsza robocza – sesja nowej Rady Miejskiej była technicznym falstartem. Technika zawiodła. Na pocieszenie możemy podać, że takie kłopoty z nowoczesnością ma co druga gmina.
Sesje samorządów z mocy ustawy mają być transmitowane, a wszystkie głosy na zgromadzeniach rejestrowane. Również wszystkie głosowania, by wyborcy wiedzieli, jak ci, na których głosowali w wyborach wykonują swój mandat. Innymi słowy, wszystkie głosowania, z wyjątkiem tajnych, od tej kadencji są już imienne. Samorządy wszystkich szczebli zaopatrzyły się w stosowną aparaturę rejestrującą. Wsparciem przy tym jest najczęściej program komputerowy „e-sesja”. Nie zawsze udaje się go idealnie zainstalować i sesje w wielu miejscowościach są obrazem konsternacji. Rajcy niżańscy nie dali się technice zbić z pantałyku i przewodniczący po kolei odpytywał głosujących: Za, czy przeciw? I udało się.
Burmistrz Waldemar Ślusarczyk zdał przed radnymi raport z pierwszych dni urzędowania. Jak na tak krótki czas, sporo się w Nisku działo. Chodniki i drogi zostawimy na inną okazję. Teraz skupimy się na wodzie; przez wiele ostatnich lat pięcie Achillesowej miejskiej gminy.
– Nie wiem, czy pracownicy zrobili to specjalnie, ale na stacji uzdatniania wody, którą dzień wcześniej kontrolowaliśmy, było czysto – tak nowy włodarz Niska zaskoczył radnych, dając przy okazji wyobrażenie, jak tam było wcześniej. I tymi słowami poruszył lawinę pytań. Bo woda w Nisku i okolicach jest, ale często w różnych kolorach. Włodarz postawił sobie za punkt honoru, ustabilizować sytuację w wodociągach i kranach. Woda ma być, czysta, zdatna do picia i już! Na początek ujęcia wody w Nisku, Nowosielcu i Zarzeczu będą monitorowane. Tak na wszelki wypadek. Teraz zabezpieczone są tylko czujnikami ruchu, czyli prawie wcale. – Przez dwie kadencje apelowałem o to – podsumował swoją walkę o czystą wodę radny Błażej Borowiec. A tu jedną decyzją i niewielkim kosztem uda się to zrobić. Można? Można. Teraz zostało tylko czekać na kolejne kroki burmistrza po zawiłej materii niżańskich wodociągów. W ambitnym dziele wspierać go będzie zastępca, którego poznamy już 1 grudnia.
Marcin Swobodny




Facebook
RSS